A co, gdyby to grafików porównać do innych profesji?

A co, gdyby to grafików porównać do innych profesji?

Jeśli jesteś grafikiem, na pewno w swoim życiu spotkałeś się ze słynnym filmikiem mówiącym o kliencie-cwaniaku w typowych, życiowych sytuacjach. Jeśli nie, masz szansę nadrobić te zaległości: tutaj (oryginał) lub tutaj (polski odpowiednik).

Graficy bardzo lubią porównywać pracę grafika do pracy w innych zawodach. Jest to pomocne, jeśli ma na celu delikatne edukowanie klienta. Sama kilkukrotnie przy skrajnych przypadkach uciekałam się do porównań poruszających wyobraźnię i zazwyczaj pomagały (np. “Niestety nie tworzę próbnych projektów, tak samo jak ciężko poprosić o próbny obiad w restauracji. Musi pan bazować na moim portfolio.”). 

Z drugiej strony fora internetowe to miejsce, na którym ludzie lubią wylewać swoje żale prawie codziennie i do tego mają spory odzew od innych ludzi. Można się nawzajem nakręcać, ale narzekanie w miejscach publicznych nie sprawi, że praca z klientem będzie prostsza, a zlecenia lepsze. Jedynym rozwiązaniem jest rozmowa z klientem, a jeśli to nie pomaga – zakończenie toksycznej relacji i pójście dalej. 

Tutaj wkraczają sytuacje, w których już tak chętnie nie uciekamy się do innych zawodów. Zachowania, które są szczególne głównie dla tej branży. Wtedy zawód grafika jest jedyny w swoim rodzaju 🙂 Spróbuję najpopularniejsze teksty porównać do innych życiowych sytuacji – wyobraźcie sobie przez chwilę, że obserwujecie fejsbuki gastronomiczne lub obuwnicze 😉

 

Głupi, zły, przebiegły

Klient napisał do mnie “trzcionka” i wysłał logo w wordzie… Z kim ja muszę pracować!

Przed chwilą na sali był klient, który spytał jak się robi wellingtena. W ogóle – WELLINGTENA! Rozumiecie. Nie dość, że nie wie jak go się robi, to jeszcze źle powiedział. Jak można tego nie wiedzieć. I jeszcze spytał, czy może płacić kartą, a u nas nie można… Zostawiłam go bez odpowiedzi, musiałam wam to powiedzieć!

 

Klient bezczelnie spytał, czy nie da się tego zrobić na jutro… przecież to zajmuje mnóstwo czasu! Pewnie jakiś cwaniak, albo życia nie zna.

Koleś spytał, czy zdążymy przygotować cały Catering na DZISIAJ! Co miałam mówić, przecież to oczywiste, że potrzebujemy TRZECH DNI. Nie odpisywałam, bo to jakieś żarty. Jesteście tu ze mną?

Klient zleca Ci coś, na czym się nie zna. Gdyby się znał, prawdopodobnie zrobiłby to samemu. Czasem spyta o głupotę, czasem walnie gafę. Czasem nie będzie wiedział o ograniczeniach. Twoim obowiązkiem jest wytłumaczenie mu, dlaczego się myli i poprowadzenie go za rączkę. Jeśli nie będzie chciał z tej pomocy skorzystać, delikatnie odmów. Emocje oczywiście w człowieku buzują, ale nie jest to powód na publiczne żale 🙂

Tanio, taniej, najtaniej

Ktoś do mnie napisał maila, czy zrobię mu logo za 100 zł. Skąd się biorą Ci ludzie? Frajera szukają?

Mam dla was coś na poprawę humoru. Dzisiaj rano wszedł do nas jakiś Janusz Jedzenia i spytał, czy zje u nas coś do 5 złotych. Menu jeszcze nie wydrukowaliśmy, to racja, no ale za piątkę?

Klient nie ma obowiązku znać Twoich stawek ani stawek rynkowych. Ty też nie masz obowiązku znać stawek za pewne usługi i masz prawo spytać bez wstydu, jaki jest jej koszt.

01

 

Ja nie wiem jak za zlecenie u grafika można płacić TAK MAŁO, przecież oni muszą wiedzieć, że to im przyniesie same korzyści!

Moi drodzy, ja nie wiem jak oni mogą chcieć te buty za 100 złotych z marketu… Przecież oni wiedzą, że to się za dwa lata rozwali. A u nas taka skórka, perfekcyjna podeszwa. Plebs.

Jestem zawsze ciekawa, ilu narzekających grafików w swoim życiu zapłaciło z własnej kieszeni kilka tysięcy złotych za jakąś usługę, która mogłaby być zrobiona dziesięć razy taniej. Albo te parę tysięcy za dobre buty najwyższej jakości 🙂 I oczywiście najlepszy samochód prosto z salonu.

Ci pseudograficy to teraz psują rynek robiąc jakieś bohomazy za 100 zł

Że ci klienci chcą te buty za 100 to ja jeszcze zrozumiem, ale jaka pierdoła w ogóle sprzedaje takie buty? Chce się komu to produkować?

 

02
Miarka się przebrała 🙂

 

100 zł to jeszcze rozumiem, ale 20 złotych za ulotkę? W ogóle się nie szanują

Dobra, idzie przeboleć te buty za stówę, ale ostatnio widziałem – nie uwierzysz – tenisówki za PIĘTNAŚCIE ZŁOTYCH. Takiej ceny to ja już nie akceptuję. Z czego to jest, z trawy i piachu klejone? Kto to w ogóle kupuje?

Dla każdego na rynku jest miejsce, zarówno dla ludzi oferujących swoje usługi za 5 złotych jak i dla ludzi, którzy projektu nie zaczynają poniżej 10 tysięcy. Ile razy słyszeliście dobre studia projektowe, które twierdzą, że ci Psudograficy zabierają im część rynku?

Klient przez tych debili za 50 złotych myśli, że cały rynek tak działa i tak wygląda

Bartek, obok nas otworzył się chińczyk, który sprzedaje kurczaka za piątkę. Potem taki Kowalski myśli, że u nas w pięciu gwiazdkach też za piątkę zje tego wellingtona. Powinniśmy tego chińczyka przekonać, co by kurczaka za stówkę podawał, wtedy może nie zamkniemy knajpy.

Tak właśnie jest, najskrajniejsze przypadki definiują rynek. Dlatego wszyscy graficy są bezrobotni i jedzą suche bułki pomiędzy projektami za 10 złotych.

Wkraczamy na drugą stronę barykady, czyli za drogo 🙂

Zmienili logo, ale dupy nie urywa. Jak można było za to wziąć 50 tysięcy? Ja bym pięciu nie dał.

Kurczę, ludzie chodzą do tego Amaro zjeść za dwie stówy, a wedlug mnie to takie fiu-bdździu. Ja bym dychy za to nie dal.

 

I na sam koniec:

Wolny rynek ssie, wprowadźmy regulacje dotyczące pracy grafika i uniwersalny cennik! Powinni coś robić z tymi okropnymi projektami

Ja już nie wytrzymam przy tych klapkach za dychę! Łażą potem takie na ulicy w podróbach crocsów i psują mi widok. Powinniśmy to jakoś prawnie uregulować, a nie pozwalać na psucie rynku… Buty powinny się zaczynać od tysiąca złotych i wprowadzać jakość.

Czy gdyby nie istniały buty za stówę, ludzie rzucaliby się na skórzane cuda po kilka tysięcy złotych? Kto określa, które buty są ładne? Kto określa, w czym można wyjść na ulicę i ile kto powinien płacić za swoje rzeczy?

 

Podsumowując

Jeśli macie kolegę-grafika, który narzeka na wszystko wokół, wyślijcie mu ten tekst. Energię tę można spożytkować w dużo lepszy sposób 😉

Reklamy

Jedna myśl w temacie “A co, gdyby to grafików porównać do innych profesji?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s